Rosół to coś więcej niż tradycyjna zupa i na pewno coś więcej niż chwilowa moda na „naturalny kolagen”.
W tym wpisie przyglądam się temu, dlaczego długo gotowany, pożywny wywar może być ciekawszą drogą niż kolejny proszek rozpuszczany w szklance — nie dlatego, że obiecuje cud, ale dlatego, że przypomina o sile prawdziwego jedzenia.
Piszę o powięzi, kolagenie, polskiej tradycji rosołu i o tym, dlaczego czasem więcej sensu ma to, co gotujemy z dobrych składników, niż to, co kupujemy w gotowej formie.









