PONO jest siódmą i ostatnią z siedmiu zasad Huny w ujęciu spopularyzowanym przez Serge’a Kahili Kinga. Jej najbardziej znane sformułowanie brzmi: „Skuteczność jest miarą prawdy”.
Na pierwszy rzut oka można odczytać je bardzo pragmatycznie: skoro coś działa, to znaczy, że jest dobre.
Dla mnie byłoby to jednak zbyt proste.
Bo skuteczność bez uwzględnienia człowieka, konsekwencji i sposobu, w jaki dochodzimy do celu, może prowadzić w zupełnie niewłaściwą stronę.
PONO ma znacznie szersze znaczenie.
Co właściwie znaczy PONO?
Hawajskie słowo pono jest trudne do przełożenia jednym polskim słowem.
Może odnosić się do tego, co właściwe, dobre, słuszne, uporządkowane, odpowiednie, uczciwe czy pozostające we właściwej relacji z otoczeniem.
To nie tylko rezultat.
Znaczenie ma również sposób, w jaki do niego dochodzimy.
Dlatego PONO jest mi bliższe jako pytanie:
Czy to, co robię, rzeczywiście prowadzi w dobrą stronę?
Nie tylko dla mnie.
Również dla człowieka, którego moje działanie dotyczy.
Jeśli coś nie działa, można zrobić to inaczej
Właśnie tutaj pojawia się sens zdania „Skuteczność jest miarą prawdy”.
Możemy być bardzo przywiązani do własnych metod.
„Zawsze robiłem to w ten sposób.”
„Tak mnie nauczono.”
„Tak powinno być.”
„Przecież to musi działać.”
A jednak rzeczywistość czasami odpowiada inaczej.
Jeżeli sposób, który wybraliśmy, nie przynosi efektu, być może warto przestać bronić samej metody i zacząć patrzeć na to, co rzeczywiście się dzieje.
Zmienić podejście.
Spróbować inaczej.
Zadać inne pytanie.
Posłuchać odpowiedzi.
PONO nie zachęca mnie do kurczowego trzymania się jednej drogi.
Przypomina, że droga ma służyć temu, dokąd chcemy dojść.
Skuteczność nie usprawiedliwia wszystkiego
Jest jednak ważna granica.
Samo osiągnięcie celu nie oznacza jeszcze, że sposób był właściwy.
Można wygrać rozmowę, upokarzając drugiego człowieka.
Można osiągnąć cel kosztem własnego zdrowia.
Można wymusić rezultat siłą.
Można mieć rację i jednocześnie zostawić po sobie bardzo dużo szkody.
Dlatego nie rozumiem PONO jako zasady „cel uświęca środki”.
Wręcz przeciwnie.
Dobre rozwiązanie powinno uwzględniać zarówno efekt, jak i sposób, w jaki został osiągnięty.
PONO w relacjach
W relacjach ta zasada staje się bardzo konkretna.
Można przez lata próbować przekonać drugiego człowieka do własnego punktu widzenia.
Można coraz mocniej argumentować.
Coraz głośniej tłumaczyć.
Coraz bardziej upierać się przy swoim.
I nadal nie dojść do porozumienia.
Czasem skuteczniejsze okazuje się słuchanie.
Czasem zmiana sposobu rozmowy.
Czasem przyznanie, że druga osoba widzi coś inaczej.
Czasem kompromis.
A czasem zaakceptowanie, że porozumienia po prostu nie będzie.
PONO przypomina mi, że warto patrzeć nie tylko na własne intencje.
Warto również zobaczyć, jaki skutek naprawdę wywołuje moje działanie.
PONO i praca z ciałem
Ta zasada jest mi szczególnie bliska podczas pracy z drugim człowiekiem.
Mogę znać technikę.
Mogę wiedzieć, jak powinien wyglądać określony ruch.
Mogę mieć plan całej sesji.
Ale jeżeli ciało odpowiada inaczej, plan przestaje być najważniejszy.
Nie interesuje mnie wykonanie ruchu tylko dlatego, że znajduje się w określonej sekwencji.
Interesuje mnie odpowiedź.
Czy ciało przyjmuje dotyk?
Czy pojawia się napięcie?
Czy potrzebuje więcej czasu?
Czy warto zmienić tempo?
Czy zostać w tym miejscu dłużej?
Czy zrobić mniej?
Właśnie tutaj PONO bardzo mocno łączy się z moim sposobem rozumienia Lomi Lomi Nui.
Nie chodzi o to, żeby udowodnić skuteczność techniki.
Chodzi o to, żeby zauważyć człowieka, dla którego ta technika istnieje.
Technika jest narzędziem
To jedna z rzeczy, których nauczyła mnie praktyka.
Technika może być bardzo dobra.
Ale nie może stać się ważniejsza od człowieka.
Ten sam ruch wykonany na dwóch osobach może zostać odebrany zupełnie inaczej.
To, co jednej osobie daje poczucie komfortu, dla drugiej może być zbyt intensywne.
To, co działało podczas poprzedniej sesji, podczas kolejnej może wymagać zmiany.
Dlatego nie chcę wykonywać Lomi Lomi Nui według sztywnego scenariusza.
Mam wiedzę, doświadczenie i technikę.
Ale podczas spotkania muszę jeszcze słuchać.
Dla mnie właśnie to jest bardzo bliskie PONO.
PONO nie oznacza jednej właściwej drogi
Nie zawsze istnieje jedno rozwiązanie.
Czasem do podobnego miejsca można dojść zupełnie różnymi drogami.
To, co sprawdza się u jednej osoby, nie musi sprawdzić się u drugiej.
To, co było dobre dla nas pięć lat temu, dzisiaj może już nie odpowiadać temu, kim jesteśmy.
Zmiana zdania nie musi oznaczać porażki.
Zmiana sposobu działania również nie.
Może po prostu oznaczać, że zauważyliśmy coś, czego wcześniej nie widzieliśmy.
I potrafimy na to odpowiedzieć.
Dlaczego PonoPono Studio?
Słowo PONO jest dla mnie szczególne również z innego powodu.
Stało się częścią nazwy mojego miejsca.
PonoPono Studio.
Powtórzenie tego słowa nie jest dla mnie wyłącznie brzmieniem nazwy.
W języku hawajskim ponopono wiąże się z porządkowaniem, poprawianiem, doprowadzaniem czegoś do właściwego stanu, przywracaniem ładu.
To znaczenie jest mi bardzo bliskie.
Nie dlatego, że uważam, że człowiek przychodzący do PonoPono Studio wymaga „naprawienia”.
Nie patrzę w ten sposób na ciało ani na ludzi.
Widzę w tym raczej możliwość zatrzymania się i stworzenia warunków, w których przez chwilę wszystko może znaleźć trochę więcej swojego miejsca.
Ciało.
Oddech.
Uwaga.
Cisza.
Obecność.
Bez pośpiechu i bez konieczności osiągania czegokolwiek.
Dlatego nazwa PonoPono Studio nie pojawiła się przypadkiem.
Z czasem zaczęła opisywać znacznie więcej niż miejsce.
Zaczęła opisywać sposób, w jaki chcę w nim pracować.
Skuteczność jest miarą prawdy
Nie odczytuję tej zasady jako przekonania, że istnieje prosty test: działa albo nie działa.
Dla mnie PONO jest bardziej wymagające.
Każe patrzeć na rezultat.
Ale również na człowieka.
Na sposób działania.
Na konsekwencje.
Na to, czy potrafimy zmienić kierunek, kiedy rzeczywistość pokazuje nam, że wybrana droga nie prowadzi tam, dokąd chcieliśmy dojść.
Nie zawsze musimy robić więcej.
Nie zawsze mocniej.
Nie zawsze dokładnie tak, jak robiliśmy do tej pory.
Czasami właściwą odpowiedzią jest zmiana.
Czasami zatrzymanie.
Czasami uważniejsze słuchanie.
A czasami odkrycie, że najlepsze rozwiązanie było znacznie prostsze, niż początkowo sądziliśmy.
Dla mnie właśnie gdzieś w tym miejscu zaczyna się PONO.
