Lomi Lomi Nui zaczyna się od ciała. Nie kończy się na nim.
Są doświadczenia, które trudno opowiedzieć komuś, kto jeszcze ich nie poczuł. Lomi Lomi Nui jest jednym z nich. Można opisać długie ruchy, ciepły olej, rytm, oddech czy muzykę. Można mówić o charakterystycznej płynności i pracy obejmującej całe ciało. Ale to wciąż tylko elementy. Istotą Lomi Lomi Nui jest sposób, w jaki wszystkie te elementy spotykają się ze sobą i z Tobą. Dla mnie nie jest to seria ruchów wykonywanych jeden po drugim. To spotkanie z człowiekiem, jego ciałem, oddechem, napięciem, ciszą i z tym wszystkim, czego czasem nie trzeba nawet nazywać.
Nie pracuję według jednego schematu
Każda sesja Lomi Lomi Nui ma swój własny rytm. Jednego dnia ciało przyjmuje dotyk niemal od pierwszej chwili. Innym razem potrzebuje więcej czasu, spokoju i cierpliwości. Nie próbuję pokonywać napięcia siłą. Wyczuwam je pod dłonią i przedramieniem. Obserwuję oddech, reakcję tkanek i sposób, w jaki ciało odpowiada na ruch. Czasem zostaję w jednym obszarze trochę dłużej, czasem zwalniam i pozwalam, by ruch stał się bardzo spokojny. Jego ciągłość jednak pozostaje. Nie chodzi o wykonanie kolejnego ruchu. Chodzi o usłyszenie odpowiedzi ciała. Dlatego dwie sesje Lomi Lomi Nui nigdy nie są dokładnie takie same. Ani dla mnie, ani dla Ciebie.
Całe ciało. Jeden nieprzerwany rytm.
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów Lomi Lomi Nui jest ciągłość ruchu. Dłoń lub przedramię mogą prowadzić długi, płynny ruch przez rozległe obszary ciała, bez ciągłego zatrzymywania się i rozpoczynania od nowa. Właśnie ta nieprzerwana fala nadaje Lomi Lomi Nui jego wyjątkowy charakter. Ciało przestaje być wtedy zbiorem oddzielnych części. Nie ma już osobno pleców, barków, nóg czy ramion.
Jest jedno ciało.
Jeden rytm.
Jeden płynący ruch.
W tradycyjnym sposobie pracy Lomi Lomi Nui bardzo ważna jest swoboda prowadzenia tych długich ruchów. Dlatego sesja odbywa się bez bielizny. Nie chodzi tutaj o odsłanianie ciała. Materiał zatrzymywałby ruch dłoni i przedramion, przerywał jego płynność, a przy pracy z ciepłym olejem mógłby się przesuwać, rolować albo powodować nieprzyjemne tarcie skóry. To, co powinno pozostać miękkim i nieprzerwanym ruchem, stałoby się mniej swobodne. Jednocześnie strefy intymne przez cały czas pozostają całkowicie osłonięte pareo i nigdy nie są masowane. Sam sposób pracy z pareo jest częścią płynności Lomi Lomi Nui. Odsłaniam tylko ten obszar ciała, z którym w danym momencie pracuję. Kiedy ruch prowadzi dalej, pareo również zmienia swoje ułożenie. Spokojnie, pewnie i bez gwałtownych gestów. Masaż i osłanianie ciała nie są dwiema oddzielnymi czynnościami. Przeplatają się ze sobą tak, aby zachować zarówno ciągłość ruchu, jak i poczucie intymności. Chcę, żeby osoba leżąca na stole mogła pozostać w doświadczeniu Lomi Lomi Nui, zamiast zastanawiać się, czy jest odpowiednio osłonięta. Dla mnie właśnie tutaj bardzo dobrze widać, czym jest uważny, świadomy dotyk. Nie tylko w sile nacisku, tempie czy technice. Również w sposobie odsłonięcia ciała, ponownego przykrycia go, prowadzenia pareo i respektowania granic bez przerywania płynności całej sesji. Brak bielizny służy swobodzie i płynności Lomi Lomi Nui. Pareo pozwala tej płynności istnieć bez utraty komfortu, bezpieczeństwa i intymności.
Ciało nie tylko przyjmuje dotyk. Jest również prowadzone w ruchu.
Lomi Lomi Nui nie kończy się na pracy ze skórą i mięśniami. W sesji pojawiają się również łagodne rotacje i bierne mobilizacje stawów. Pracuję w ten sposób między innymi z barkami, ramionami, łokciami, biodrami czy kolanami. Unoszę kończynę, prowadzę ją w spokojnym ruchu, wykonuję delikatne rotacje, czasem pozwalam jej miękko opaść w moje dłonie. Ty nie musisz wykonywać tego ruchu. Możesz pozwolić, żeby ciało zostało poprowadzone. Nie chodzi o nastawianie stawów ani o forsowanie większego zakresu. Ruch pozostaje spokojny, miękki i dostosowany do tego, jak odpowiada ciało. Kiedy prowadzę nogę, w ruch włącza się biodro, kolano, cała kończyna i otaczające ją tkanki. Podobnie dzieje się podczas pracy z ręką, barkiem czy łokciem. Takie ruchy pozwalają łagodnie poruszyć ciało w zakresach, których na co dzień często w pełni nie wykorzystujemy, a czasem dają poczucie większej swobody i przestrzeni. Ciało jest kołysane, unoszone, obracane i zapraszane do ruchu. To jeszcze jeden sposób, w jaki Lomi Lomi Nui pozwala poczuć je jako całość.
Nie musisz umieć się rozluźniać
Nie musisz przychodzić do PonoPono Studio i zastanawiać się, czy uda Ci się odpuścić, czy przestaniesz myśleć i czy powinnaś coś robić. Nie musisz wiedzieć, jak się rozluźnić. Oddech jest ważną częścią Lomi Lomi Nui, ale nie zostawiam Cię z poleceniem: „teraz oddychaj prawidłowo”. To ja swoim oddechem nadaję rytm pracy i w odpowiednich momentach prowadzę Cię ku wdechowi lub wydechowi.
Nie musisz tego analizować.
Możesz podążać.
Najważniejsze jest coś znacznie prostszego: być teraz.
Poczuć ciepło oleju, ruch, oddech, ciężar własnego ciała oparty na stole i muzykę, która staje się częścią tego samego rytmu. Jeśli myśli odpłyną, możesz po prostu wrócić do tego, co wydarza się właśnie teraz.
Tutaj wystarczy, że jesteś.
Cisza, której towarzyszy muzyka
Podczas Lomi Lomi Nui nie prowadzimy rozmowy. Nie dlatego, że w PonoPono Studio ma panować sztywna cisza. Chcę po prostu, aby nic nie wyciągało Cię z doświadczenia. Rozmowa bardzo łatwo przenosi uwagę z ciała z powrotem do głowy. Pojawia się odpowiedź, kolejna myśl, historia czy wspomnienie. Zamiast czuć, znowu zaczynamy analizować. Dlatego podczas sesji możesz po prostu zostać przy dotyku, oddechu i tym, co dzieje się w ciele. Oczywiście, jeśli pojawi się ból, dyskomfort albo cokolwiek, o czym powinienem wiedzieć, mówisz mi o tym od razu. Komfort i bezpieczeństwo zawsze są ważniejsze od ciszy. Poza tym nie musisz podtrzymywać rozmowy, odpowiadać ani niczego opowiadać. Możesz przez chwilę nie używać słów. Ciszy towarzyszy muzyka, ale również ona nie jest przypadkowa. Dobieram jej charakter, rytm i poziom głośności tak, aby współgrały z przebiegiem sesji. Może prowadzić bardziej ku wyciszeniu albo nieść subtelnie więcej energii. Jeśli wybierasz jeden z Rytuałów PonoPono, muzyka może również współgrać z jego charakterem. Ma jeszcze jedno zadanie: pomaga odsunąć uwagę od gonitwy myśli. Nie ma zajmować pierwszego planu. Ma stworzyć przestrzeń, w której łatwiej przestać podążać za każdą kolejną myślą i wrócić uwagą do oddechu, ciepła, dotyku, ruchu i własnego ciała. Muzyka nie jest więc przypadkowym tłem. Jest częścią doświadczenia, tak samo jak światło, temperatura oleju, rytm i dotyk.
Zaufanie rodzi się w dotyku
Bliskość dotyku wymaga zaufania.
Dlatego tak ważne są dla mnie profesjonalizm, szacunek i uważność.
Zaufania nie da się zadeklarować przed rozpoczęciem sesji. Ono buduje się poprzez doświadczenie: sposób, w jaki dotykam, spokojny i świadomy ruch oraz poczucie, że ciało nie jest forsowane. Z każdym następnym spotkaniem pojawia się jeszcze coś więcej: znajomość. Ciało zna już ten dotyk. Rozpoznaje sposób prowadzenia ruchu, rytm, przestrzeń, muzykę i zapach. To, co podczas pierwszego spotkania było zupełnie nowe, przy kolejnych nie jest już nieznane. Dlatego zaufanie może z czasem przychodzić łatwiej, a ciało może odpowiadać inaczej. Podczas pracy nie dążę do bólu. Jeżeli cokolwiek stanie się dla Ciebie zbyt intensywne lub niekomfortowe, zawsze możesz mi o tym powiedzieć. Sam również cały czas słucham ciała i nie prowadzę ruchu dalej tylko dlatego, że „tak powinien wyglądać masaż”.
Nie chodzi o to, ile ciało wytrzyma.
Chodzi o to, ile w tej chwili jest gotowe przyjąć.
Dotyk jako rozmowa z ciałem
Technika jest ważna, ale nigdy nie powinna stać się ważniejsza od człowieka. W Lomi Lomi Nui jeden ruch płynnie wynika z poprzedniego. Tempo może się zmieniać. Dotyk może stać się głębszy albo delikatniejszy. Szeroki, rytmiczny ruch może zwolnić, zmienić kierunek albo stać się bardzo subtelny, ale nadal pozostaje częścią tej samej, nieprzerwanej pracy. Za każdym razem dotyk pozostaje świadomy. Nie wykonuję go na ciele. Prowadzę rozmowę z ciałem.
Ja dotykam.
Ciało odpowiada.
Ja słucham tej odpowiedzi i dopiero wtedy prowadzę ruch dalej.
To subtelna różnica. Dla mnie fundamentalna.
Sesja, która ma swój rytm
Standardowa sesja Lomi Lomi Nui w PonoPono Studio trwa 75 minut. Na dłuższe spotkania umawiam się indywidualnie.
Lomi Lomi Nui nie zaczyna się jednak wraz z pierwszym długim ruchem i nie kończy w chwili, kiedy wykonuję ostatni.
Sesja ma swój początek, rozwinięcie i domknięcie. Zaczynam od powitania z ciałem i intencji. Potem stopniowo pojawia się właściwy rytm Lomi Lomi Nui: oddech, ciepło, ruch, dotyk i praca obejmująca całe ciało. Pod koniec tempo zaczyna zwalniać. Muzyka również staje się spokojniejsza. Przychodzi czas na wyciszenie, synchronizację centrów energetycznych i krótką formułę oddzielenia. To symboliczny moment, w którym to, co należy do Ciebie, pozostaje przy Tobie, a to, co moje, pozostaje przy mnie. Ale na tym jeszcze nie kończę. Rozkładam ręcznik na podłodze obok stołu i na krótką chwilę kładę się na nim obok Ciebie. Nie dotykam już ciała. Muzyka cichnie i uspokaja się jeszcze bardziej. Dla Ciebie jest to kilka chwil, w których niczego już nie musisz robić. Dla mnie moment wyciszenia, podziękowania za nasze spotkanie i wspólny czas, a także domknięcia intencji, z którą rozpoczęliśmy sesję. Nie chcę, żeby po ostatnim ruchu świat nagle wrócił z pełną prędkością. Dlatego powrót odbywa się stopniowo. Po chwili wstaję, a Ty masz czas, żeby spokojnie otworzyć oczy, poczuć swoje ciało i ponownie zauważyć przestrzeń wokół siebie. Dopiero wtedy siadasz na stole. Kiedy jesteś gotowa, delikatnie pomagam Ci zejść i robimy razem kilka spokojnych kroków. Po długim czasie spędzonym w pozycji leżącej i głębokim wyciszeniu ciało może potrzebować chwili, aby ponownie odnaleźć się w pozycji stojącej. Czasem pojawia się uczucie lekkości, chwilowego oszołomienia albo potrzeba złapania równowagi. Jestem obok, żeby upewnić się, że stoisz stabilnie, czujesz grunt pod stopami i możesz spokojnie ruszyć dalej.
Najpierw wracasz do ciała. Potem do świata.
W PonoPono Studio nie ma gwałtownego przejścia od głębokiego wyciszenia do „Gotowe. Proszę wstawać”. Jest czas na ciszę, oddech, otwarcie oczu, pierwsze kroki i powrót. Bo dla mnie sposób, w jaki kończy się sesja, jest równie ważny jak sposób, w jaki się zaczyna.
Zapach jako część doświadczenia
Jeśli chcesz, swoją sesję Lomi Lomi Nui możesz wzbogacić o jeden z dwóch autorskich Rytuałów PonoPono. To opcjonalne rozszerzenie sesji.
Rytuał PonoPono – Zmysłowe Przebudzenie
oraz
Rytuał PonoPono – Głębokie Ukojenie
To dwie kompozycje o zupełnie różnym charakterze. Wyboru nie dokonujesz jednak, czytając listę składników i zastanawiając się, która brzmi lepiej. Najpierw poznajesz obie. Spokojnie, jedną po drugiej. Zapach pojawia się blisko. Bierzesz oddech i przez chwilę niczego nie oceniasz. Możesz zamknąć oczy i po prostu zauważyć, co pojawia się pierwsze: przyjemność, ciepło, ciekawość, ukojenie, a może zwyczajne, niewymuszone westchnienie. Dopiero potem poznajesz drugą kompozycję. Rytuał PonoPono – Zmysłowe Przebudzenie prowadzi bardziej ku ciepłu, zmysłowości i przebudzeniu. Rytuał PonoPono – Głębokie Ukojenie otula głębszym, bardziej balsamicznym charakterem. Wystarczy jedna chwila z zapachem. Zmysły same rozpoznają, która kompozycja jest dziś najbliżej Ciebie. Dopiero wtedy wybrany aromat łączy się z ciepłym olejem i towarzyszy całej sesji.
[ POZNAJ RYTUAŁY PONOPONO ]
Aloha nie jest dekoracją
Lomi Lomi Nui wyrasta z hawajskiej tradycji, w której ważne miejsce zajmują obecność, szacunek, relacja i Aloha. Dlatego Aloha nie jest dla mnie egzotycznym słowem dodanym do masażu, żeby zabrzmiał bardziej hawajsko. Jego znaczenie ujawnia się przede wszystkim w sposobie spotkania z drugim człowiekiem: w uważności, szacunku, intencji i jakości dotyku. Ciało nie jest zadaniem do wykonania ani problemem, który trzeba szybko „naprawić”. Jest częścią człowieka, który właśnie mi zaufał.
Aloha nie zależy od miejsca. To stan serca.
Co może wydarzyć się podczas Lomi Lomi Nui?
Nie ma jednego scenariusza.
Każdy człowiek doświadcza Lomi Lomi Nui inaczej.
Czasem pojawia się głęboki spokój i poczucie lekkości.
Czasem ciało przez jakiś czas pozostaje bardziej czujne, a potem przy którymś kolejnym ruchu wyraźnie mięknie.
Czasem wraz z rozluźnieniem pojawiają się emocje: wzruszenie, łzy, śmiech albo fala ulgi, której trudno przypisać konkretną przyczynę.
Nie trzeba jej tłumaczyć ani zatrzymywać.
Jeżeli coś się pojawia, może po prostu przez chwilę być.
A czasem przychodzi sen.
Sen podczas Lomi Lomi Nui nie oznacza, że „przespałaś masaż”. Bywa po prostu momentem, w którym przestajesz pilnować czasu, kolejnych myśli i tego, co dzieje się dookoła.
Dotyk nadal płynie.
Muzyka nadal gra.
Ciepło pozostaje na skórze.
A ciało przez chwilę nie musi czuwać.
Nie trzeba jednak oczekiwać żadnych szczególnych przeżyć ani próbować ich wywoływać.
To, co przyjdzie, przyjdzie samo.
Twoim miejscem jest „teraz”, w oddechu, dotyku i własnym ciele.
Być może po prostu tęsknisz za takim miejscem
Nie trzeba czekać, aż ciało zacznie krzyczeć, żeby zacząć słuchać jego sygnałów.
Nie trzeba mieć problemu, który wymaga rozwiązania.
Możesz przyjść zmęczona, przebodźcowana, z głową pełną niedokończonych spraw.
Możesz tęsknić za dotykiem, ciszą, ciepłem albo za chwilą, w której świat nie będzie oczekiwał od Ciebie żadnej odpowiedzi.
Ale możesz też przyjść bez żadnego wielkiego powodu.
Tylko dlatego, że masz ochotę przez chwilę być bliżej siebie niż całej reszty świata.
Właśnie takie ma być PonoPono Studio.
Miejscem, w którym czas zaczyna płynąć trochę inaczej.
W którym po zakończeniu sesji otwierasz oczy i najchętniej jeszcze przez chwilę nie sprawdzałabyś, która jest godzina.
Miejscem, z którego wychodzi się spokojniej, niż się do niego weszło.
I może z jedną, bardzo prostą myślą:
„Szkoda, że to już koniec.”
Bo przez ten czas nie musiałaś nigdzie zdążyć, odpowiadać ani być dla nikogo.
Tutaj wystarczyło, że byłaś.
Są doświadczenia, których słowa nie potrafią dokończyć
Mogę opowiadać o dotyku, rytmie, ciszy, ruchu i tym, co dzieje się podczas 75 minut Lomi Lomi Nui. Ale słowa mogą doprowadzić tylko do tego miejsca.
Resztę musi opowiedzieć dotyk.
[ DOŚWIADCZ LOMI LOMI NUI ]
